2018/10/08

[23] Kronika (01.10 - 07.10)

Pierwszy tydzień października za nami. Jak nastroje? Osobiście jestem padnięta, ale całkiem zadowolona.
Do katalogu dołączyło nowe opowiadanie, Chłopiec z niebieskiego pudełka. Znajdą się tu może fani Doctora Who (jak chociażby ja)?
autor: A.E.Black
Rozdział 10
Przystanąłem przy fotelu, którego oparcie zdobiła brązowa skóra, zapewne barania. Rzucony nonszalancko siwy sweter krańcami rękawów szurał po podłodze, a zza niewielkiej poduszki wystawała rzecz, której kształty były mi dobrze znane.
– Ktoś tu w ogóle mieszka? – zapytał Blaise.
– Mieszka – odpowiedziałem, obracając w dłoniach pluszowego smoka. Smoka zabawkę, który tak wyraźnie odbił się w garstce moich wspomnień. Zadrżałem. Serce załomotało mi w piersi. Chociaż wiedziałem, z kim przyjdzie nam za chwilę rozmawiać, nie potrafiłem w to uwierzyć.
autor: Rolaka

Rozdział 9
— Dzięki, to znaczy ofiary mają swoją tożsamość i nie wolno z nich robić jakiś Jane Doe czy N.N. Przepraszam. — Westchnął. — Postaram się powstrzymać — obiecał. — Czyli mamy pierwszą ofiarę, zginęła w niedzielę, choć ciało odnaleziono w środę, znaczy wczoraj. Naprawdę wczoraj była środa? Wydaje się, że wieki minęły od tego dnia. — Zmarszczył czoło i zamyślił się, powoli akceptując obecny dzień tygodnia. — Przepraszam. Nie mniej, była studentką, która pochodziła z Biłgoraja. Wyjmowała pokój w zwyczajnym domu rodzinnym, a pozostałe dziewczyny zajmowały resztę pokoi z poddasza. Dziewczyna w niedzielę została zamordowana i wrzucona do bagażnika własnego samochodu.

Mroczne Królestwo
autor: Vaderdra
Rozdział dwudziesty szósty: Magini pierwszego porządku
Emnesia nigdy dotąd nie widziała kart magii tak starych i nieporęcznych, jak te wręczone jej przez Narissę – ani równie makabrycznych. W niczym nie przypominały ciężkich, lecz łatwych do rozwinięcia zwojów z biblioteki rodziców lub jeszcze prostszych do czytania ksiąg. Eleganckie zawijasy zaklęć nakreślono na sztywnych kawałkach skóry, rozciągniętych w prymitywnie wyglądającej ramkach z kości. Dotykając ich, dziewczyna czuła jeżącą włosy gładkość i pomruk mocy – silniejszy niż w jakimkolwiek innym nasyconym magią przedmiocie.
Pochyloną nad inkantacją Emnesię przez sekundę naszła nieprzyjemna myśl, że może karty wykonano z człowieka. Natychmiast ją odepchnęła, nie mogąc uwierzyć, że ktoś pokroju Narissy trzymałby w swoim domu równie upiorne przedmioty. Kobieta promieniowała zbyt wielkim dobrem, by uchodzić za osobę związaną z mroczną magią. I czy awatar samej bogini przeznaczenia mógłby czerpać wiedzę z czegoś noszącego piętno odebranego komuś życia?

autor: Nessa
Rozdział 128
Przecież tak naprawdę wiedziała od samego początku. Od chwili, w której zrozumiała, że już raz umarła…
– Równowaga została zakłócona. I to dwa razy. – Wzruszyła ramionami, zupełnie jakby właśnie ignorowała ich o czymś tak błahym jak to, że latem zdarzały się upały. – Skoro tak, Łowca ją wyrówna. To, co powinno być martwe, wróci na swoje miejsce.

4 komentarze:

  1. Ja jestem fanką Doctora Who!
    Ja też jestem padnięta. Zajęcia miałam do 20. Niby niedużo, ale mimo wszystko :( Jednak na 100% wezmę się jeszcze za pisanie! Po prostu muszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielbię ten serial całą sobą, chociaż na razie utknęłam na sezonie z Dwunastym. Czekam na kolejną fazę serialową. :D
      O tej godzinie jakiekolwiek zajęcia to zbrodnia, więc domyślam się. W takim razie powodzenia z pisaniem! Ja też dopieszczam właśnie rozdział, bo takiego rozluźnienia nigdy dość.

      Usuń
    2. Ja nawet pisania mam czasem dość. Szczególnie gdy siądę i idzie mi topornie. Nie mniej fakt, często to niezłe rozluźnienie.
      No, ja też czekam na serialową fazę. Na razie utknęłam na depresji z powodu zakończenia Bleacha, o którym dopiero niedawno się dowiedziałam. Niby nigdy nie uwielbiałam tego tytułu, ale zakończenie jakoś dobiło mnie :(

      Usuń
    3. Mnie czasami trudno się zabrać, ale jak przyjdzie co do czego, słowa same się układają. Na pewno warto przysiąść i próbować, bo może akurat uda się coś stworzyć. Teraz jeszcze dorwałam Ultraviolet moich ukochanych Poetów, więc piszę i zachwycam się każdą nutką na albumie, ech… :D
      Kojarzę ten tytuł. Nie oglądałam, ale na pewno obiło mi się o uszy. Czasami tak jest, że zakończenie dobija – czy to treścią, czy po prostu świadomością, że kolejny tytuł przeszedł do przeszłości. Dość dziwne uczucie, ale chyba każdy go doświadczył.

      Usuń