Pierwszy tydzień października za nami. Jak nastroje? Osobiście jestem padnięta, ale całkiem zadowolona.
Do katalogu dołączyło nowe opowiadanie, Chłopiec z niebieskiego pudełka. Znajdą się tu może fani Doctora Who (jak chociażby ja)?
autor: A.E.Black
Rozdział 10
Przystanąłem przy fotelu, którego oparcie zdobiła brązowa skóra, zapewne barania. Rzucony nonszalancko siwy sweter krańcami rękawów szurał po podłodze, a zza niewielkiej poduszki wystawała rzecz, której kształty były mi dobrze znane.
– Ktoś tu w ogóle mieszka? – zapytał Blaise.
– Mieszka – odpowiedziałem, obracając w dłoniach pluszowego smoka. Smoka zabawkę, który tak wyraźnie odbił się w garstce moich wspomnień. Zadrżałem. Serce załomotało mi w piersi. Chociaż wiedziałem, z kim przyjdzie nam za chwilę rozmawiać, nie potrafiłem w to uwierzyć.
autor: Rolaka


Rozdział 9
— Dzięki, to znaczy ofiary mają swoją tożsamość i nie wolno z nich robić jakiś Jane Doe czy N.N. Przepraszam. — Westchnął. — Postaram się powstrzymać — obiecał. — Czyli mamy pierwszą ofiarę, zginęła w niedzielę, choć ciało odnaleziono w środę, znaczy wczoraj. Naprawdę wczoraj była środa? Wydaje się, że wieki minęły od tego dnia. — Zmarszczył czoło i zamyślił się, powoli akceptując obecny dzień tygodnia. — Przepraszam. Nie mniej, była studentką, która pochodziła z Biłgoraja. Wyjmowała pokój w zwyczajnym domu rodzinnym, a pozostałe dziewczyny zajmowały resztę pokoi z poddasza. Dziewczyna w niedzielę została zamordowana i wrzucona do bagażnika własnego samochodu.
Mroczne Królestwo
autor: Vaderdra
Rozdział dwudziesty szósty: Magini pierwszego porządku
Emnesia nigdy dotąd nie widziała kart magii tak starych i nieporęcznych, jak te wręczone jej przez Narissę – ani równie makabrycznych. W niczym nie przypominały ciężkich, lecz łatwych do rozwinięcia zwojów z biblioteki rodziców lub jeszcze prostszych do czytania ksiąg. Eleganckie zawijasy zaklęć nakreślono na sztywnych kawałkach skóry, rozciągniętych w prymitywnie wyglądającej ramkach z kości. Dotykając ich, dziewczyna czuła jeżącą włosy gładkość i pomruk mocy – silniejszy niż w jakimkolwiek innym nasyconym magią przedmiocie.
Pochyloną nad inkantacją Emnesię przez sekundę naszła nieprzyjemna myśl, że może karty wykonano z człowieka. Natychmiast ją odepchnęła, nie mogąc uwierzyć, że ktoś pokroju Narissy trzymałby w swoim domu równie upiorne przedmioty. Kobieta promieniowała zbyt wielkim dobrem, by uchodzić za osobę związaną z mroczną magią. I czy awatar samej bogini przeznaczenia mógłby czerpać wiedzę z czegoś noszącego piętno odebranego komuś życia?
autor: Nessa


Rozdział 128
Przecież tak naprawdę wiedziała od samego początku. Od chwili, w której zrozumiała, że już raz umarła…
– Równowaga została zakłócona. I to dwa razy. – Wzruszyła ramionami, zupełnie jakby właśnie ignorowała ich o czymś tak błahym jak to, że latem zdarzały się upały. – Skoro tak, Łowca ją wyrówna. To, co powinno być martwe, wróci na swoje miejsce.

Ja jestem fanką Doctora Who!
OdpowiedzUsuńJa też jestem padnięta. Zajęcia miałam do 20. Niby niedużo, ale mimo wszystko :( Jednak na 100% wezmę się jeszcze za pisanie! Po prostu muszę :)
Wielbię ten serial całą sobą, chociaż na razie utknęłam na sezonie z Dwunastym. Czekam na kolejną fazę serialową. :D
UsuńO tej godzinie jakiekolwiek zajęcia to zbrodnia, więc domyślam się. W takim razie powodzenia z pisaniem! Ja też dopieszczam właśnie rozdział, bo takiego rozluźnienia nigdy dość.
Ja nawet pisania mam czasem dość. Szczególnie gdy siądę i idzie mi topornie. Nie mniej fakt, często to niezłe rozluźnienie.
UsuńNo, ja też czekam na serialową fazę. Na razie utknęłam na depresji z powodu zakończenia Bleacha, o którym dopiero niedawno się dowiedziałam. Niby nigdy nie uwielbiałam tego tytułu, ale zakończenie jakoś dobiło mnie :(
Mnie czasami trudno się zabrać, ale jak przyjdzie co do czego, słowa same się układają. Na pewno warto przysiąść i próbować, bo może akurat uda się coś stworzyć. Teraz jeszcze dorwałam Ultraviolet moich ukochanych Poetów, więc piszę i zachwycam się każdą nutką na albumie, ech… :D
UsuńKojarzę ten tytuł. Nie oglądałam, ale na pewno obiło mi się o uszy. Czasami tak jest, że zakończenie dobija – czy to treścią, czy po prostu świadomością, że kolejny tytuł przeszedł do przeszłości. Dość dziwne uczucie, ale chyba każdy go doświadczył.